niedziela, 5 stycznia 2014

Chapter II

Louis' POV
Przy wejściu do studia zauważyłem El, no pięknie. Skierowałem wzrok ku Harry'emu, patrzał na mnie. A jego wzrok mógł wyrazić jedynie ból, posłałem mu buziaka w powietrzu na co lekko się uśmiechnął. Skinięciem głowy kazał mi iść do Eleanor, tak też zrobiłem.
- Cześć Lou- rzekła z sztucznych uśmiechem, odpowiedziałem jej. Podbiegło do nas pare papsów, pozowanie do zdjęć... Jak zwykle, nic dodać nic ująć, chociaż... Ująć bardzo wiele... Wolałbym by tą osobą z którą pozuje był Harry. Dreszcze przechodzą mi na samą myśl o nim, tak bardzo go kocham. Weszliśmy z Eleanor do środka, Hazz za nami. Eleanor poszła zająć się swoimi sprawami a ja od razu podszedłem do Harry'ego
- Skarbie- powiedziałem, odwrócił się przodem do mnie z uśmiechem. Złapał moją twarz w dłonie i czule mnie pocałował, przytuliłem go mocno.
- Dziś nagrywamy One Thing, wiesz?- uśmiechnąłem się i odsunąłem się na tyle by ujrzeć jego twarz.
- No teraz wiem- zachichotałem. Poszliśmy do reszty.

Nagrywając piosenki, wciąż czułem na sobie wzrok Ben'a*. Pewnie zastanawiacie się, kto to do cholery jest Ben? Szef Modest'u.
Najbardziej znienawidzona przeze mnie osoba. Patrzył na mnie jakbym był jego dzieckiem, które coś przeskrobało. Uhh. Co on ode mnie chcę? Nie zrobiłem nic złego. Gdyby wzrok mógł zabijać, pewnie byłbym już trupem. Tyle w temacie.

Po paru godzinach, piosenka była nagrana. Idąc do wyjścia usłyszałem nawoływanie mojego imienia. Znany głos. Odwróciłem się i ujrzałem tego wieprza. Podszedłem do niego, nie bo chciałem, przeciwnie - musiałem.
- Słucham.
- Louis, widziałem ciebie pozującego z Eleanor. Bardzo dobrze, że tak się stało, lecz bądź co bądź, mam pewne uwagi.- Widząc zero reakcji ode mnie, kontynuował.- twoje uśmiechy są za sztuczne, wydajesz się za bardzo spięty. Uwierz mi, to cholernie widać. Sądzę, że już dawno temu zapoznałeś się z naszą umową i proszę, nie spieprz tego, bo reszta zespołu na tym ucierpi. Zrozumiano?
- Zrozumiano.- odburknąłem i ruszyłem w stronę wyjścia. Łapiąc za klamkę, znowu usłyszałem swoje imię. Co tym razem?
- Aha, Louis. Dziś i jutro, masz wolne dni z Styles'em.
- Dziękuje.- rzadko dawał nam wolne dni, więc byłem mu wdzięczny.


- Boo. Co robimy?- Mamrotał mi w ramie Harry, gdy stałem przy blacie, robiąc obiad.
- Nie wiem skarbie, rób co chcesz ja teraz robię obiad.
- Ale ...
- Ale co?
- Nie wiem...
- No właśnie. Poszedł byś na przykład na zakupy czy coś? Hmm?
- OK. - odpowiedział krótko i poszedł ubrać buty jak i płaszcz. Usłyszałem gdy brał klucze ze stolika, wtem wyjrzałem z kuchni
- Hej! Hazz.
- Hmm? - odwrócił się do mnie.
- Gdzie ty chcesz iść bez buziaka? - zaśmiał się i cmoknął mnie w usta.

Leżąc na kanapie, z Harry'm przy boku, śmiałem się z komedii, którą razem oglądaliśmy na telewizorze. Nie wiedzieliśmy jak wykorzystać ten wieczór, więc postawiliśmy na maraton filmowy.

Gdy komedia się skończyła rozmawialiśmy o tym, jak odbieramy tę historię.
- Moim zdaniem, film by za bardzo przewidywalny a ty co myślisz?
- Dokładnie, ale przyznaj. Śmiałeś się. - odpowiedziałem.
- Ty też - zaśmiał się i wtulił w mój bok. Kocham takie chwile, gdy jest blisko i mam go tylko dla siebie.








______________________________________________

Więc, jest nowy rozdział. Bardzo przepraszam, że tak długo musieliście czekać, lecz w ogóle nie miałam pomysłu :) 
Za niedługo nowy rozdział ! Yaaay. 
ILY XX


- Jeśli przeczytałeś/aś rozdział zostaw komentarz x