wtorek, 22 kwietnia 2014

Chapter III

Harry's POV :
Rano obudziłem się w łóżku obok Louis'a. Musiał mnie przenieść na rękach z kanapy, bo wczoraj tam zasnąłem. Dziesięć minut później zacząłem budzić Louis'a składając delikatne pocałunki na jego twarzy. Po chwili ten uchylił powieki z uśmiechem, którego odwzajemniłem.
- Dzień dobry, piękny-szepnąłem na co się zarumienił.
- Cześć, kochanie- przytulił się do mnie mrucząc.
- Boo, wstajemy- zachichotałem.
- Nie chcę. Wolę się do ciebie tuuulić.- przeciągnął.
- No tak, tak jak myślałem. Idę zrobić śniadanie- próbowałem powstrzymać śmiech, gdy poszedłem do kuchni a ten jęknął z niezadowolenia. 

Chwilę później smażyłem na patelni naleśniki stojąc nad nimi w samych bokserkach. Louis zdążył już przyjść i wymachiwał nogami siedząc na blacie. Zmniejszyłem gaz i wszedłem mu między nogi a ten zaskoczony spojrzał na mnie. Zachichotałem uroczo i sięgnąłem dłonią do jego polika gładząc go delikatnie.
- Kocham cię.- westchnął i schylił się składając delikatnego buziaka na moich ustach. Przyciągnąłem go bliżej pogłębiając pocałunek, na co otrzymałem dźwięk zadowolenia z jego strony.
- Od wczoraj mam na ciebie ochotę.- mruknąłem mu w usta a ten odsunął się ode mnie z figlarnym uśmiechem i zszedł z blatu. 
- Po śniadaniu, kochanie. Zaraz spalą ci się naleśniki.
Miał rację, podszedłem zawiedziony do patelni i nałożyłem naleśniki na dwa talerze, a mój chłopak zrobił nam obu w międzyczasie herbatę. 

Po zjedzonym śniadaniu posprzątałem. Schylałem się właśnie do zmywarki, gdy usłyszałem za sobą ten cudny, znajomy głos.
- Kochanie, nie wypinaj się tak. Aż taki zdesperowany?- zaśmiał się a ja spiorunowałem go spojrzeniem. Podszedł do mnie chwytając za rękę i poprowadził mnie do naszej sypialni. Oblizałem wargi, korzystając z okazji, że mogę popatrzyć na jego seksowny tyłek, iż szedłem za nim. Louis popchnął mnie na łóżko siadając na mnie okrakiem. 



























______________________________________________________




Notka od autorki: Wracam po dłuuugiej przerwie! Nie było mnie tyle, ponieważ miałam cholernie dużo nauki na głowie. Huh. Także ten no. Następny rozdział będzie, gdy będzie co najmniej 5 komentarzy. Powodzenia ! :) 






~ Jeżeli przeczytałeś/aś zostaw komentarz ! 





niedziela, 5 stycznia 2014

Chapter II

Louis' POV
Przy wejściu do studia zauważyłem El, no pięknie. Skierowałem wzrok ku Harry'emu, patrzał na mnie. A jego wzrok mógł wyrazić jedynie ból, posłałem mu buziaka w powietrzu na co lekko się uśmiechnął. Skinięciem głowy kazał mi iść do Eleanor, tak też zrobiłem.
- Cześć Lou- rzekła z sztucznych uśmiechem, odpowiedziałem jej. Podbiegło do nas pare papsów, pozowanie do zdjęć... Jak zwykle, nic dodać nic ująć, chociaż... Ująć bardzo wiele... Wolałbym by tą osobą z którą pozuje był Harry. Dreszcze przechodzą mi na samą myśl o nim, tak bardzo go kocham. Weszliśmy z Eleanor do środka, Hazz za nami. Eleanor poszła zająć się swoimi sprawami a ja od razu podszedłem do Harry'ego
- Skarbie- powiedziałem, odwrócił się przodem do mnie z uśmiechem. Złapał moją twarz w dłonie i czule mnie pocałował, przytuliłem go mocno.
- Dziś nagrywamy One Thing, wiesz?- uśmiechnąłem się i odsunąłem się na tyle by ujrzeć jego twarz.
- No teraz wiem- zachichotałem. Poszliśmy do reszty.

Nagrywając piosenki, wciąż czułem na sobie wzrok Ben'a*. Pewnie zastanawiacie się, kto to do cholery jest Ben? Szef Modest'u.
Najbardziej znienawidzona przeze mnie osoba. Patrzył na mnie jakbym był jego dzieckiem, które coś przeskrobało. Uhh. Co on ode mnie chcę? Nie zrobiłem nic złego. Gdyby wzrok mógł zabijać, pewnie byłbym już trupem. Tyle w temacie.

Po paru godzinach, piosenka była nagrana. Idąc do wyjścia usłyszałem nawoływanie mojego imienia. Znany głos. Odwróciłem się i ujrzałem tego wieprza. Podszedłem do niego, nie bo chciałem, przeciwnie - musiałem.
- Słucham.
- Louis, widziałem ciebie pozującego z Eleanor. Bardzo dobrze, że tak się stało, lecz bądź co bądź, mam pewne uwagi.- Widząc zero reakcji ode mnie, kontynuował.- twoje uśmiechy są za sztuczne, wydajesz się za bardzo spięty. Uwierz mi, to cholernie widać. Sądzę, że już dawno temu zapoznałeś się z naszą umową i proszę, nie spieprz tego, bo reszta zespołu na tym ucierpi. Zrozumiano?
- Zrozumiano.- odburknąłem i ruszyłem w stronę wyjścia. Łapiąc za klamkę, znowu usłyszałem swoje imię. Co tym razem?
- Aha, Louis. Dziś i jutro, masz wolne dni z Styles'em.
- Dziękuje.- rzadko dawał nam wolne dni, więc byłem mu wdzięczny.


- Boo. Co robimy?- Mamrotał mi w ramie Harry, gdy stałem przy blacie, robiąc obiad.
- Nie wiem skarbie, rób co chcesz ja teraz robię obiad.
- Ale ...
- Ale co?
- Nie wiem...
- No właśnie. Poszedł byś na przykład na zakupy czy coś? Hmm?
- OK. - odpowiedział krótko i poszedł ubrać buty jak i płaszcz. Usłyszałem gdy brał klucze ze stolika, wtem wyjrzałem z kuchni
- Hej! Hazz.
- Hmm? - odwrócił się do mnie.
- Gdzie ty chcesz iść bez buziaka? - zaśmiał się i cmoknął mnie w usta.

Leżąc na kanapie, z Harry'm przy boku, śmiałem się z komedii, którą razem oglądaliśmy na telewizorze. Nie wiedzieliśmy jak wykorzystać ten wieczór, więc postawiliśmy na maraton filmowy.

Gdy komedia się skończyła rozmawialiśmy o tym, jak odbieramy tę historię.
- Moim zdaniem, film by za bardzo przewidywalny a ty co myślisz?
- Dokładnie, ale przyznaj. Śmiałeś się. - odpowiedziałem.
- Ty też - zaśmiał się i wtulił w mój bok. Kocham takie chwile, gdy jest blisko i mam go tylko dla siebie.








______________________________________________

Więc, jest nowy rozdział. Bardzo przepraszam, że tak długo musieliście czekać, lecz w ogóle nie miałam pomysłu :) 
Za niedługo nowy rozdział ! Yaaay. 
ILY XX


- Jeśli przeczytałeś/aś rozdział zostaw komentarz x