Usiadłem na łóżku cały w nerwach, mój wzrok w tej chwili spoczywał na podłodze.
- I co masz zamiar teraz tak siedzieć?- spytał Harry, w jego głosie mogłem wyczuć desperację.
- Harry...
- Louis ja mam dosyć, ja tak dalej nie mogę. Zawsze ona, zaczynam wierzyć że to prawda.- zakuło mnie serce kiedy to usłyszałem. On mi nie wierzył?
- Hazz ja... czy ty naprawdę sądzisz...
- Nie sądze tak, ale coraz bardziej... Nie wiem... Louis nie wiem co sądzić o tym wszystkim.- powiedział i wyszedł z mojego mieszkania trzaskając drzwiami.
Kolejna kłótnia z nim. Zawsze o to samo. Pierdolona Eleanor. On wierzy w to? W te przeróbki zdjęć aby ukryć mój i Hazzy związek? Nie mam już na to siły. Wieczne ukrywanie, przecież też jesteśmy ludźmi. Upadłem swoim ciałem bezwładnie na łóżko. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
Spojrzałem na zegarek wiszący na ścianie, który wskazywał godzinę szesnastą. Podniosłem się i skierowałem się do szafki, na której leżał mój telefon. Zacząłem pisać nową wiadomość.
"Hazz przepraszam Cię. Kocham Cię skarbie. Wybacz mi "
Długo nie musiałem czekać na wiadomość. Po dwóch minutach na wyświetlaczu mojego telefonu pojawiła się koperta z imieniem Harrego. Otworzyłem wiadomość
"Hazz przepraszam Cię. Kocham Cię skarbie. Wybacz mi "
Długo nie musiałem czekać na wiadomość. Po dwóch minutach na wyświetlaczu mojego telefonu pojawiła się koperta z imieniem Harrego. Otworzyłem wiadomość
"LouLou nie przepraszaj.To ty wybacz mi, poniosło mnie. Kocham Cię również ♥"
Uśmiechnąłem się szeroko i odpisałem
"Wybaczam skarbie. Co teraz?"
"Nie wiem. Mogę do ciebie przyjść?"
Gdybyście widzieli mojego banana na twarzy.
"Ty się jeszcze pytasz? Szybko chodź tu do mnie! ♥"
Odłożyłem telefon na szafkę i pobiegłem do łazienki. Odkręciłem kran po czym przetarłem twarz ręcznikiem. Usłyszałem dzwonek. Wyszedłem z łazienki i pobiegłem szybko do drzwi otwierając je.
- Lou!- krzyknął Hazz z uśmiechem i rzucił się na mnie przytulając.
- Hazz- powiedziałem ze śmiechem. Chłopak rozluźnił się z uścisku i zamknął za sobą drzwi.
- To co robimy?- spytałem.
- Możemy.. hmm... pooglądać film!- powiedział entuzjastycznie na co się zaśmiałem.
- Dobrze. - wziąłem go za rękę i poszedłem z nim do salonu. Usiadł na kanapie a ja sięgnąłem po pilot i padłem miejsce obok niego. Włączyłem jakieś romansidło. Hazz objął mnie w pasie a ja położyłem głowę na ramieniu chłopaka.
- Idealnie- powiedział a ja spojrzałem na niego pytająco.
- Mogłoby być tak co dziennie- uśmiechnął się- tylko nie wliczając kłótni.
- Słodkie- rzekłem i pocałowałem go czule w usta.
Po jakiejś półtorej godziny film zakończył się. Curly spojrzał na mnie na co uśmiechnął się serdecznie.
- To co teraz robimy? - spytał
- A ja wiem, może- nie dokończyłem, bo zadzwonił mi telefon. Rzuciłem mu przepraszający wzrok, a on uśmiechnął się lekko. Odebrałem
- Słucham... Ale że teraz?... W jakiej sprawie?... Dobrze przyprowadzę również Harrego.
- O co chodzi?- spytał Hazz po zakończonej rozmowie.
- Musimy iść do studia.- chłopak przewrócił oczami.
- Po co?
- Jakaś nowa piosenka - powiedziałem i ruszyłem na korytarz a loczek za mną. Ubraliśmy się i wyszliśmy z domu. Podszedłem do samochodu i usiadłem za stroną kierowcy a Hazz na przednie miejsce pasażera. Odpaliłem silnik i ruszyliśmy. W samochodzie zapadła niezręczna cisza. Postanowiłem ją przerwać.
- Ciekawe jaka to będzie piosenka.
- Na pewno wspaniała- rzekł przekonany chłopak.
- Skąd ta pewność?- spytałem to spoglądając na Hazze to na jezdnie.
- No bo ty w niej śpiewasz.- i jak go tu nie kochać. Spojrzałem na niego i uśmiechnąłem się chyba po raz setny tego dnia. Harry położył dłoń na moim udzie.
- Kochanie prowadzę. - zielonooki zaśmiał się na to tylko i postanowił nie zdejmować ręki z mojego uda, przewróciłem oczami. Chłopak z chytrym uśmiechem jechał dłonią wyżej.
- Hazz- skarciłem go.
- No co?
- Przestań.- Harry zatrzymał rękę na moim członku a ja zacisnąłem mocno wargę.
- Proszę skarbie nie teraz.- palcem zataczał kółka na moim członku poprzez spodnie. Strąciłem rękę mojego chłopaka. Od razu zrobił obrażoną minę i skierował wzrok w kierunku szyby.
- Kotku nie gniewaj się, dobrze wiesz, że prowadzę.- skierował na mnie swój wzrok.
- Niech Ci będzie.
Dzięki Bogu dojechaliśmy. Wysiadłem z samochodu, tak jak postąpił Hazz. Zamknąłem samochód. Szliśmy do studia w dość sporej odległości. Cholerni reporterzy. Są wszędzie.
"Wybaczam skarbie. Co teraz?"
"Nie wiem. Mogę do ciebie przyjść?"
Gdybyście widzieli mojego banana na twarzy.
"Ty się jeszcze pytasz? Szybko chodź tu do mnie! ♥"
Odłożyłem telefon na szafkę i pobiegłem do łazienki. Odkręciłem kran po czym przetarłem twarz ręcznikiem. Usłyszałem dzwonek. Wyszedłem z łazienki i pobiegłem szybko do drzwi otwierając je.
- Lou!- krzyknął Hazz z uśmiechem i rzucił się na mnie przytulając.
- Hazz- powiedziałem ze śmiechem. Chłopak rozluźnił się z uścisku i zamknął za sobą drzwi.
- To co robimy?- spytałem.
- Możemy.. hmm... pooglądać film!- powiedział entuzjastycznie na co się zaśmiałem.
- Dobrze. - wziąłem go za rękę i poszedłem z nim do salonu. Usiadł na kanapie a ja sięgnąłem po pilot i padłem miejsce obok niego. Włączyłem jakieś romansidło. Hazz objął mnie w pasie a ja położyłem głowę na ramieniu chłopaka.
- Idealnie- powiedział a ja spojrzałem na niego pytająco.
- Mogłoby być tak co dziennie- uśmiechnął się- tylko nie wliczając kłótni.
- Słodkie- rzekłem i pocałowałem go czule w usta.
Po jakiejś półtorej godziny film zakończył się. Curly spojrzał na mnie na co uśmiechnął się serdecznie.
- To co teraz robimy? - spytał
- A ja wiem, może- nie dokończyłem, bo zadzwonił mi telefon. Rzuciłem mu przepraszający wzrok, a on uśmiechnął się lekko. Odebrałem
- Słucham... Ale że teraz?... W jakiej sprawie?... Dobrze przyprowadzę również Harrego.
- O co chodzi?- spytał Hazz po zakończonej rozmowie.
- Musimy iść do studia.- chłopak przewrócił oczami.
- Po co?
- Jakaś nowa piosenka - powiedziałem i ruszyłem na korytarz a loczek za mną. Ubraliśmy się i wyszliśmy z domu. Podszedłem do samochodu i usiadłem za stroną kierowcy a Hazz na przednie miejsce pasażera. Odpaliłem silnik i ruszyliśmy. W samochodzie zapadła niezręczna cisza. Postanowiłem ją przerwać.
- Ciekawe jaka to będzie piosenka.
- Na pewno wspaniała- rzekł przekonany chłopak.
- Skąd ta pewność?- spytałem to spoglądając na Hazze to na jezdnie.
- No bo ty w niej śpiewasz.- i jak go tu nie kochać. Spojrzałem na niego i uśmiechnąłem się chyba po raz setny tego dnia. Harry położył dłoń na moim udzie.
- Kochanie prowadzę. - zielonooki zaśmiał się na to tylko i postanowił nie zdejmować ręki z mojego uda, przewróciłem oczami. Chłopak z chytrym uśmiechem jechał dłonią wyżej.
- Hazz- skarciłem go.
- No co?
- Przestań.- Harry zatrzymał rękę na moim członku a ja zacisnąłem mocno wargę.
- Proszę skarbie nie teraz.- palcem zataczał kółka na moim członku poprzez spodnie. Strąciłem rękę mojego chłopaka. Od razu zrobił obrażoną minę i skierował wzrok w kierunku szyby.
- Kotku nie gniewaj się, dobrze wiesz, że prowadzę.- skierował na mnie swój wzrok.
- Niech Ci będzie.
Dzięki Bogu dojechaliśmy. Wysiadłem z samochodu, tak jak postąpił Hazz. Zamknąłem samochód. Szliśmy do studia w dość sporej odległości. Cholerni reporterzy. Są wszędzie.



